IAR - Świat
1 Sie 2010, 5:22
01.08.2010 (IAR) - Holandia kończy 4-letnią misję w Afganistanie. 250 żołnierzy rozpoczyna wycofywanie się i powrót do kraju. Holendrzy przekażą dzisiaj Amerykanom i Australijczykom odpowiedzialność za południową prowincję Uruzgan, w której dotąd stacjonowali.Mandat holenderskiej misji wygasał z końcem lipca tego roku. W lutym rząd chciał przedłużyć misję, ale rządzącej chadecji nie udało się porozumieć w tej sprawie ze współ koalicjantem, socjaldemokratami. W efekcie rząd podał się do dymisji, a termin zakończenia misji wyznaczono na 1 sierpnia.
Holendrzy są pierwszym spośród ważnych europejskich krajów, który wycofuje się z Afganistanu. Kolejne państwa już zapowiedziały chęć jak najszybszego wycofania się z misji NATO. Według zapowiedzi polskich władz, nasz kontyngent ma zostać poważnie zredukowany za dwa lata.
Ekspert do spraw terroryzmu Krzysztof Liedel z Collegium Civitas podkreśla, że w Afganistanie coraz wyraźniej widać rozdźwięk między USA a Europą. Stany Zjednoczone za wszelką cenę chcą wygrać wojnę z talibami, a kraje europejskie chcą jak najszybciej wycofać się z Afganistanu.
"Amerykanie, którzy odgrywali główną rolę w Afganistanie, chcieliby kontynuować tę operację i zakończyć ją sukcesem, przede wszystkim nie chcą dopuścić, by talibowie wrócili do władzy, a Afganistan stał się zapleczem logistycznym i finansowym dla organizacji terrorystycznych. Z kolei kraje Europy widzą, że Amerykanie nie mają pomysłu na rozwiązanie problemu afgańskiego, czują się często oszukane przez Amerykanów, jeśli chodzi o skuteczność takiej operacji. Stąd niezadowolenie i chęć wycofania się z Afganistanu" - dodaje ekspert w rozmowie z Polskim Radiem.
W czasie niedawnej międzynarodowej konferencji w Kabulu ustalono, że afgańskie siły bezpieczeństwa powinny przejąć odpowiedzialność za kraj w 2014 roku. Część europejskich krajów chciałaby jednak wycofać się z Afganistanu znacznie szybciej. Spośród krajów NATO w Europie, jedynie Brytyjczycy utrzymują podaną wcześniej datę 2015.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Wojciech Cegielski/zr